Zakończyliśmy roznoszenie opłatków

dodał: Michał Braun | 17 grudnia 2017

oplatkiTegoroczna akcja roznoszenia opłatków do katolickich rodzin naszej parafii dobiegła już końca. Serdecznie dziękujemy  wszystkim za serdeczne przyjęcie, sympatyczne rozmowy, poczęstunki, za miłe słowa i gesty oraz złożone ofiary na budowę naszego kościoła. Zachęcamy do przeczytania podsumowania tegorocznej akcji.

Opłatek to nie jest towar na sprzedaż, którym handlujemy od mieszkania do mieszkania. To pewna misja, której podjęliśmy się w 2012 roku, nawiązując do pięknej tradycji dostarczania tego białego chleba do domów naszych parafian.

Ci – którzy są daleko od Pana Boga, ci – którzy do naszej parafialnej kaplicy zaglądają maksymalnie kilka razy w roku lub wcale tego nie robią – traktują to jako transakcję. Pytają „po ile TO?”, „ile TO kosztuje?”, „ile dają?”, „ile za to?”. Ci sami, nie rozumiejąc sensu akcji, mówią też, że „mam opłatek z zeszłego roku”, „co roku zostaje mi tyle opłatków, że nie chcę”, „na razie dziękuję”, „może później…”, „żona mówi, że już ma opłatek”, czy „już kupiłam w Focusie”. Chodząc od domu do domu, od mieszkania do mieszkania czasem zwyczajnie nie da się wejść. Zamknięte drzwi, pozamykane furtki, szczekające psy, czy patrzenie w wizjer i nie reagowanie, czy coroczna odmowa przyjęcia opłatka przez kilka lat z rzędu. I niektórzy dziwią się później, mówiąc „a u nas to opłatka nie było!”.
Takich przypadków jest na szczęście niewiele, chociaż nie znaczy, że nie mają miejsca.

Znacznie więcej możemy powiedzieć dobrego i podziękować tym, którzy nas z opłatkiem przyjęli.

Dziękujemy:
- za uśmiech, dobre słowo i gest. Czasem nie potrzeba wiele, tylko przyjazne podejście.
- za szczere rozmowy, podzielenie się z nami swoimi radościami i problemami. Za potraktowanie nas jako godnych zaufania w sprawach wymagających dyskrecji. Za chwile wzruszenia, za chwile kiedy nie wiedzieliśmy, jak odpowiednio zareagować.
- za wyrozumiałość, kiedy docieraliśmy zbyt późno – nie dlatego, że tak chcieliśmy, ale dlatego, że inaczej się nie dało.
- za szacunek do opłatka, za rękę wyciągniętą z talerzykiem, często z pachnącym siankiem.
- za poczęstunki, herbatę i różny prowiant „na drogę” – to bardzo miłe gesty sympatii,
- za składane ofiary, które stanowią duże wsparcie w dziele budowy naszego kościoła parafialnego. Nasi parafianie są świadomi i dobrze poinformowani. Widzą, jak bardzo ich dar przekłada się na wzrastającą świątynię.
- ministrantom – za rozklejanie ogłoszeń na klatkach bloków. Dzięki temu mieszkańcy mogli być dobrze poinformowani o naszym przybyciu.

Co roku bardzo czekamy na dzień, kiedy opłatki są błogosławione i święcone. Oznacza to bowiem, że nazajutrz wyruszymy z nimi do Państwa.
Już po raz szósty dane nam było spotkać się z Państwem podczas roznoszenia opłatków. To był naprawdę dobry miesiąc. Jeśli Bóg da, tego zadania chętnie podejmiemy się również w przyszłym roku.

Michał i Konrad.

Dobre adresy